Obudziłam się o dziesiątej rano. Zanim wstałam z łóżka patrzałam jak słodko śpi Zayn, jak zawsze zrobiłam mu kilka zdjęć. W końcu wstałam i poszłam do kuchni zrobić coś dobrego na śniadanie. Gdy robiłam naleśniki usłyszałam mój telefon jak dzwoni, tylko nie wiedziałam gdzie jest. Zaczęłam go szukać w salonie, był na kanapie pod poduszką. Ciekawe co on tam robił. Miałam aż cztery nieodebrane połączenia od El. Telefon zadzwonił jeszcze raz, to też była El, odebrałam :
- Cześć Karolina, masz może czas dziś ?
- Cześć. tak mam a co?
- A możemy się spotkać?
- No okej, a o której ?
- O 12 koło Starbucks'a, tam gdzie zawszę.
- Okej, przyjdę.
- Będę tam na ciebie czekała. Do zobaczenia.
- Do zobaczenia.
Ciekawe o czym chce pogadać. Poszłam do kuchni uszykować śniadanie. Zajęło mi to chwilę. Gdy skończyłam robić wzięłam się za jedzenia, byłam strasznie głodna. Jak kończyłam jeść wstał Zayn.
-Hej- powiedział Zayn. I pocałował mnie w usta.
- Cześć.- odpowiedziałam. I też go pocałowałam.
Wiesz o tym że masz jeszcze godzinę i musisz jechać ?
- gdzie mam jechać ? - nie wiedział o co chodzi.
- no do studia bo dziś macie kilka wywiadów.
- o kur*a zapomniałem.
Zjadł szybko śniadanie i poszłam z nim doradzić co ma ubrać. Był ciężko, bo mu się podobało co innego i mi, ale w końcu ubrał to co ja mu znalazłam i wyglądał ślicznie. Poszłam odprowadzić go do samochodu i pojechał. Znowu cały dzień bez niego, jakoś muszę dać radę. Zobaczyłam na zegarek a tu już 11:30, poszłam szybko ubrać, ubrałam to <klik>. Zamknęłam drzwi od domu, wsiadłam do samochodu i pojechałam.
Byłam na miejscu po 15 minutach bo korki były, El już tam siedziała. Podeszłam i się przywitałam. Od razu zaczęliśmy rozmawiać.
- Sorry że ci wyciągnęłam z domu, ale mam problem - zapytała El.
- I tak nie miałam zamiaru siedzieć w domu sama. O co chodzi ?
- No bo dziś Louis ma urodziny.
- A no właśnie zapomniałam. .
- Dzięki, ale chciałam się poradzić bo chciałam zrobić imprezę.
- To bardzo dobry pomysł.
Zaczęłyśmy myśleć gdzie ją zrobić i wpadliśmy na pomysł że odbędzie się w jego ulubionym klubie, więc wsiadłyśmy do samochodu i pojechaliśmy do tego klubu zamówić stoliki na dziś wieczorem. Trudno było bo już miejsc prawie nie było, ale się udało. Zadzwoniłam do Zayn'a żeby dziś z chłopakami był w klubie na 20 i żeby nie gadali nic Louis'owi. Pojechałyśmy z El na zakupy kupić coś na wieczór. Wybraliśmy super ciuchy.
Chodziliśmy jeszcze trochę po sklepach. No i musieliśmy jechać się szykować bo już 17:30 a znając nas to się jak zawsze spóźnimy. Weszłyśmy do samochodu i pojechaliśmy do mnie do domu.
********************************************
przepraszam że mnie tu długo nie było, ale dużo nauki mam.
jeszcze dodatku w czwartek zebranie. masakra jakaś. ; x
Mam nadzieje że się podoba rozdział, dokończę go w tygodniu. ; *
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz